zapomniałeś hasła?
www.babelki.pl
bableki.pl pttk.pl
www.babelki.pl
Bąbelki

Wycieczki
relacje

Cykliczne

Klubowe



Obniżenie Orawsko - Nowotarskie

wyprawa z Gandalfem VI

Dzień 1: data: 29 kwietnia 2012, uczestników: 9, długość: 20 km, prowadził: Waldek Jankowski
Trasa: Jaworki - Wąwóz Homole - Wysoka (1052) - Szafranówka (742) - Szczawnica Zdrój - Szczawnica Niżna

Nasza grupa (bez Mariusza)
przed wejściem do Wąwozu Homole (Mariusz)
Aby powiększyć zdjęcie kliknij na nim

Nasza trasa w/g GPS
Aby zobaczyć całą mapkę, kliknij na niej mapka za zgodą: Compass
Aby zobaczyć profil wysokości trasy - kliknij tutaj

O wycieczce
        Nie mogliśmy się doczekać majówki i kolejnej Wyprawy z Gandalfem. Wiedzieliśmy, że jest ona zaplanowana już od dłuższego czasu. Układ świątecznych dni w kalendarzu także nam sprzyjał. Gorączka narastała, w pierwszym dniu sprzedaży biletów, skoro świt Lucyna kupowała kuszetki. Praca, obowiązki, a w tle podglądanie prognoz pogody (a były one wyjątkowo optymistyczne!) i wirtualne pakowanie plecaka. Z niecierpliwością na pierwszą rzeczywiście górską Wyprawę z Gandalfem, czekali zarówno górscy debiutanci, jak i ci, którzy góry przemierzają od lat.

       Piątek 27.04.2012 (wyjazd) - I wreszcie dzień wyjazdu. Pierwsi z nas wsiadają do pociągu w Gdyni Głównej. Radujemy się ze spotkania i z wyjazdu. Jednak wiadomość o śmierci Ewy wprowadza nas w bardziej refleksyjny nastrój. Wspominamy Ewę, z którą wspólnie nie raz wędrowaliśmy… Zapamiętaliśmy Ją, jako osobę bardzo serdeczną, życzliwą, pełną pogody ducha, chętną do pomocy. Jeszcze w grudniu ub.r. miała z nami jechać na Wyprawę z Gandalfem do Torunia… Wspomnienia związane z Ewą będą nam towarzyszyć przez cały wyjazd, a w szczególności w piątek 4 maja 2012 r. Pociąg wyjeżdża z Gdyni z 20 minutowym opóźnieniem. Na trasie zwiększy się ono do 1 godz. i 15 minut.

       Sobota 28.04.2012 (Niedzica) - Pociąg jedzie opóźniony, ale specjalnie nam to nie przeszkadza, gdyż mamy spory zapas czasowy. W dobry nastrój wprowadza na piękna pogoda oraz atrakcyjne widoki za oknem, w tym zwłaszcza ośnieżone Tatry w oddali. Zapchanym busem dojeżdżamy do Niedzicy. Dziś realizujemy jedynie program aklimatyzacyjno-krajoznawczy. Najpierw udajemy się na zaporę w Niedzicy. Z zapory rozpościera się piękny widok na oba zalewy oraz na Zamek w Niedzicy i ruiny zamku w Czorsztynie, czyli odpowiednio: węgierski i polski zamek graniczny. Jest gorąco. Chętnie więc udajemy się pod ziemię, aby zwiedzić Elektrownię Wodną. Rzeczywiście w jej wnętrzu panuje sympatyczny chłodek. Przewodnik opowiada historię powstania Elektrowni, informuje o zasadach jej działania, o rentowności oraz o planach na przyszłość. Oglądamy także imponujących rozmiarów maszyny. Wychodzimy na zewnątrz. Przed nami krótkie podejście do Zamku w Niedzicy. Bryła Zamku jest niezwykle malownicza. Jednak mieszczące się w Zamku Muzeum raczej rozczarowuje – małą liczbą eksponatów i brakiem pomysłu na ekspozycję. W skład Muzeum wchodzi także Wozownia. Oglądamy tam kolekcję powozów i sań. Z Niedzicy jedziemy busem do Sromowców Wyżnych, gdzie będziemy zamieszkiwać przez trzy dni. Kiedy zbliżamy się do kwatery, spotykamy naszego gospodarza, który jest również flisakiem. Baza ma dobre położenie – sąsiaduje ze sklepem i z barem, natomiast z balkonów roztacza się wspaniały widok na Tatry. Oferta baru nie jest zbyt duża, ale okazuje się, że na zamówienie mogą być przyrządzone inne dania. Korzystamy z tej możliwości przez następne dni.

       Niedziela 29.04.2012 (Dębno, Małe Pieniny, Szczawnica) - Pewnym utrudnieniem w zwiedzaniu Pienin są uwarunkowania komunikacyjne. Dlatego, aby zwiedzić kościół w Dębnie zastosowaliśmy nieco partyzancką metodę. Zwiedzanie XV-wiecznego kościoła p.w. św. Michała Archanioła nie jest możliwe w niedzielę, natomiast my nie mieliśmy za bardzo możliwości dotrzeć tam w inny dzień. Tak więc kiedy wierni opuszczali kościół po niedzielnej Mszy Świętej nasza grupka wślizgnęła się do środka, aby choć przez chwilę móc popatrzeć na najstarszą (powstałą ok. 1500 r.) – w całości zachowaną – europejską polichromię tworzoną na drewnie pełną bogatych, wielobarwnych ornamentów, na starszy od kościoła – krucyfiks z 1380 r. będący tzw. drzewem życia, na gotycki ołtarz główny XVI w. … i wiele innych ciekawych elementów wyposażenia, o których poprzedniego dnia opowiedział nas Waldek. Kiedy się pojawił ksiądz proboszcz Józef Milan, Waldek chciał go przeprosić za naszą „inwazję”, ale ksiądz okazał nam wielkie serce: nie tylko nie zganił nas za złamanie zasad, ale poświęcił nam swój czas i opowiedział nam o dziejach tego kościoła. Zaimponowała nam jego serdeczność, a także jego pasja, wiedza oraz troska o ten bezcenny zabytek. Według księdza proboszcza podobnych kościołów jest w okolicy kilka. Kościół w Dębnie jest jednak szczególny ze względu na pochodzące z przed 500 lat wyposażenie. Dębno było biedną wsią, a kościół był tylko kościołem filialnym. W bogatszych miejscowościach dobrodzieje kościoła chcieli pozostawić po sobie pamiątkę, stąd zmiany w wyposażeniu. Ksiądz zademonstrował nam także oryginalne cymbałki, w których odwrotnie niż zwykle, najgrubsza i najdłuższa płytka wydaje najwyższy dźwięk, a najkrótsza i najcieńsza – najniższy. Na koniec ksiądz obdarowuje nas zakładkami, a w naszych książeczkach pojawia się pieczątka. Wszyscy jesteśmy zadowoleni z bardzo udanego rozpoczęcia dnia.

       Zamówionym busem przejeżdżamy do Jaworek. Rozpoczynamy naszą pieszą, górską wędrówkę. Pierwszy nasz cel to jedna z pienińskich perełek – Wąwóz Homole. Niespełna kilometrowy kanion jest bardzo urokliwym miejscem. Otaczają go imponujące, wysokie, różnobarwne ściany skalne. Co chwila przekraczamy poprzez metalowe mostki wijący się potok. Cudowne miejsce… Nie dziwi więc liczba turystów. Obowiązkowe zdjęcia. I jeszcze jedna skałka. Odcinek leśną drogą. Wychodzimy na rozległą łąkę Rozpoczynamy podejście. Przy samotnych drzewach gromadzą się wędrowcy spragnieni cienia. Wchodzimy do lasu, ale ścieżka cały czas konsekwentnie pnie się w górę. Wychodzimy na polankę. Rozpoczynamy podejście na Wysoką, czyli najwyższy szczyt Pienin. Podejście jest strome, ale dość łatwe z uwagi metalowe poręcze i schody. A wiatr zawiewa dość mocno, tak więc co niektórym odlatują czapki. Wchodzimy na Wysoką (Wysokie Skałki, 1052 m. n.p.m.). Widoczność nie jest najlepsza. Podziwiamy widok na Pieniny, w tym Trzy Korony, oraz na Tatry. Schodzimy na polankę, tam robimy sobie przerwę. Stopniowo ruszamy w dalszą drogę – najpierw triathlonowiec Piotr, a potem kolejne osoby. Brakuje jednak Uli. Zguba znajduje się na Wysokiej – na niej widoki ze szczytu wywarły największe wrażenie. Wędrujemy niebieskim szlakiem grzbietowym. Czeka nas kilka ostrych podejść i zejść, ale także odcinki kiedy wędruje się wygodną, szeroką drogą po niemal płaskim terenie. Część naszej grupy (bez lidera i outsiderów) zalega na pięknej trawie pod Durbaszką. Odpoczywamy, cieszymy się słońcem i sobą. Podziwiamy też widoki, ale Waldek, stwierdzi że oglądamy nie te widoki, co powinniśmy, gdyż zamiast wpatrywać się w Pieniny, w tym zwłaszcza widoczne w oddali Trzy Korony, obserwujemy wchodzące w skład Beskidu Sądeckiego – Pasmo Radziejowej A na naszej trasie spotykamy turystów i owieczki. Jest też grób kolejarza – turysty. Mijamy też zaskakującą kompozycję z butami turystycznymi… No i podziwiamy szeroką górską panoramę. Tym razem po naszej lewej ręce widoczne są wierzchołki Tatr. Jesteśmy zachwyceni krajobrazem, nasycone barwy – błękitnie, czyste niebo, soczysta zieleń łąk i śnieżna biel tatrzańskich turni. Z resztą ostatnie płaty śniegu leżą także na naszej drodze. Cała nasza grupa spotyka się na Szafranówce. Wspólnie przez Palenicę schodzimy do Szczawnicy.

       Zwiedzamy uzdrowiskową miejscowość. Upał daje się nam we znaki. Uzdrowisko odzyskuje swój blask – trwają remonty. Trafiają się też architektoniczne koszmarki z czasów PRL. Jeszcze degustacja wód. Mijamy zmutowane zwierzęta – olbrzymie wiewiórki i zminiaturyzowane słonie. Schodzimy do Szczawnicy Niżnej. Wchodzimy na sympatyczny deptak nad Grajcarkiem. Docieramy do przystanku busów.

       Korzystając z faktu, iż nasz gospodarz jest flisakiem umawiamy się na następny dzień, że popłyniemy razem z nim pierwszą tratwą.

Adam Bastian

Na trasie













Autorzy zdjęć: Danka, Adam, Darek, Waldek

Widok z okna pokoju
na Tatry Bielskie (Mariusz)
Aby powiększyć zdjęcie kliknij na nim

Zdjęcia z wyprawy na serwerze FTP (więcej niż w relacji) - kliknij tutaj

Jak to na wyjeździe było
tutaj możesz wpisać swoje wrażenia, opinie, uwagi z wyjazdu
Imię:      
wpisz swoje imię, tekst, sprawdź czy nie ma błędów, naciśnij WPISZ

wykonał: TDu     email:tdu@awf.gda.pl   

dzień 1

dzień 2

dzień 3

dzień 4

dzień 5

dzień 6

dzień 7

EWA






relacje ogladało:

1032 osób







BOYLABS
do góry

Klub Turystów Pieszych Bąbelki powstał w 1959 roku i działa przy Gdańskim Oddziale PTTK
ul. Długa 45, 80-827 Gdańsk
e-mail: Bąbelki

© 1959-2015 KTP Bąbelki