
Kiedy planowałem tą wyprawę, to wiedziałem, że Łynostrada biegnie ze stacji Dobrzyń do Lidzbarka Warmińskiego. Na miejscu okazało się, że początek szlaku jest przy stacji Nidzica. Obie nitki spotykają się w miejscowości Łyna. Zaprojektowałem nasz rajd aż do Kętrzyna. Ku memu zdziwieniu szlak był wyznaczony aż do Sępopola, wprawdzie znaki były bardzo rzadko, ale nie było wątpliwości, że moja trasa pokrywa się z Łynostradą. Wzdłuż prawego brzegu rzeki dojechaliśmy do wsi Masuny. Po powrocie znalazłem informację, że trasa wiodła lewym brzegiem, do wsi Stopki. z której trzeba byłoby wrócić do Sępopola, aby przejechać rzekę.
Po drodze, jak to na Warmii i Mazurach, sporo szutrów, trochę piachu i sporo zniszczonych dróg. Na szczęście tylko z rzadka poruszaliśmy się uczęszczanymi drogami publicznymi. W pierwszej połowie wycieczki towarzyszył nam las, w drugiej części poruszaliśmy się w terenie otwartym. Wielokrotnie oglądaliśmy meandrującą Łynę, często z wysokiej skarpy. Obejrzeliśmy kilka zamków i pałaców, z jednego z nich zostało tylko kilkanaście cegieł. Pogoda nas nie rozpieszczała, temperatury dużo przekraczały 30 stopni. W Kętrzynie wyświetlacz na budynku pokazał 44 stopni. Powrót opóźnił się o 2,5 godziny z powodu awarii trakcji – ale patrząc na sytuację w Polsce, to mieliśmy dużo szczęścia.
Waldemar Jankowski