
Puszcza Darżlubska to zwarty obszar lasów. Nic dziwnego, że prawie zawsze był on wokół nas. Tylko czterokrotnie wyszliśmy na krótko na otwarty teren. Dwukrotnie koło Lubocina, raz przy Sobieńczycach, gdzie urządziliśmy postój na łące oraz na końcu trasy w Żarnowcu. Często wędrowaliście ścieżkami, po których prawie nikt nie chodzi. Przy jednej z nich trafiliśmy na zbocze z dużymi prawdziwkami. Było ich tyle, że Kuba w kilka minut uzbierał dużą reklamówkę. Podejście na Górę Zamkową było jedynym, gdzie trzeba było się przyłożyć. Na szczycie było widać wyraźne ślady po grodzisku, ale panoramy na jezioro Żarnowieckie już nie było. Drzewa były za wysokie. Przed odjazdem mieliśmy czas, aby zwiedzić kościół oraz skarbiec w klasztorze benedyktynek.
Waldemar Jankowski