Nasz wynik to 42km. Pierwszy dzień dał w kość - liczba zwałek przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Z Kolinickiego Młyna przez pierwsze 3 km przedzieraliśmy się 3 godziny! A niektóre miejsca przypominały zagadki w stylu escape room. Zamiast planowanych 4 przenosek - było około 10 miejsc gdzie nasze kajaki trzeba było przenosić/przeciągać brzegiem. Drugiego dnia podczas jednej z nich - jeden z uczestników zaliczył kąpiel i niestety straty spowodowane brakiem odpowiedniego zabezpieczenia sprzętu. To też wymusiło na nas skrócenie trasy i zakończenie spływu we wsi Brody, skąd szczęśliwi i trochę zmęczeni wróciliśmy do domów.
Remigiusz Wróblewski