zapomniałeś hasła?
www.babelki.pl
bableki.pl pttk.pl
www.babelki.pl
Bąbelki

Wycieczki
relacje

Cykliczne

Klubowe



Wyprawa z Gandalfem – XXI. Lublin

dane: trasa: podsumowanie:
data: 2014-05-01
koniec: 2014-05-04
prowadzący:
Waldemar Jankowski
Nałęczów – Wojciechów – Motycz; Lublin; Wandzin – Kozłówka – Lubartówdługość: 77 km
uczestników: 6

 

     "Lub Lubelskie” – billboardy z takim hasłem można zobaczyć obecnie w Trójmieście. Jednak lubelska Wyprawa z Gandalfem została zaplanowana dużo wcześniej.
    Pierwszomajową wędrówkę rozpoczynamy na stacji Nałęczów, znajdującej się ok. 4 km od centrum uzdrowiska. Droga do miejscowości prowadzi przez tereny użytkowane rolniczo: pola rzepaku, wiśniowe sady, plantacje tytoniu. Dochodzimy do lasu. Wąwozem schodzimy do Nałęczowa. Jesteśmy na ulicy o oryginalnej nazwie – Armatnia Góra. W uzdrowisku podziwiamy XIX-wieczną zabudowę. Wille najczęściej budowano w stylu szwajcarskim, choć są także w stylu zakopiańskim i włoskim. Zwiedzamy Muzeum Stefana Żeromskiego mieszczące się w budynku zbudowanym w stylu zakopiańskim. Pisarz wybudował chatę za honorarium otrzymane za „Popioły”. W budynku znajdowała się pracownia pisarza (mieszkał w willi „Oktawia”). Tutaj Żeromski skończył pisanie powieści „Dzieje grzechu”, a także napisał „Dumę o hetmanie”, „Słowo o bandosie” i „Różę”. Pisarz angażował się także w sprawy społeczne. W Muzeum eksponowane są pamiątki związane z pisarzem, a także z jego synem – Adamem. W ogrodzie znajduje się Mauzoleum Adama Żeromskiego, który zmarł w wieku osiemnastu lat. Pora na krótki lansik w Parku Zdrojowym: mijamy sanatorium „Książę Józef”, „Stare Łazienki”, pomnikowe kaczki, palmiarnię, Pałac Małachowskich i ławeczkę Bolesława Prusa… Wówczas dobiega nas głos: „Autorka książek o Nałęczowie, sprzedaje książki z autografem”, a gdy dowiaduje się, że są wśród nas gdańszczanie, przypomina sobie, że w książce jest wzmianka o Gdańsku. Poleca nam także skorzystanie z najtańszych w Nałęczowie toalet w cenie 1 zł. Czyż nie przystępna cena? Chętne się więc znalazły. Nałęczów opuszczamy ulicą adekwatną do daty – mianowicie ul. 1 Maja. Czeka nas teraz wędrówka asfaltowymi drogami przez lasy, pola i wsie. Słońce przygrzewa dość mocno.
     Nasz kolejny cel to Muzeum Kowalstwa w Wojciechowie. Mieści się ono wraz z Muzeum Regionalnym w XVI-wiecznej Wieży Ariańskiej. W Muzeum Kowalstwa prezentowane jest wnętrze kuźni oraz metalowe wyroby użytkowe oraz artystyczne (krzyże, kraty, świeczniki i inne). Są to głównie prace konkursowe, wykonane podczas odbywających się tutaj ogólnopolskich imprez kowalstwa. Maszerujemy dalej. Idziemy przez Palikije. Prawdopodobnie na Lubelszczyźnie 1 maja obchodzony jest dzień kosiarza – co chwilę spotykamy osoby koszące trawę. Wędrówka szosą dłuży się nam. Na szczęście pod koniec trasy mamy też odcinek polną drogą. Naszą trasę kończymy na stacji Motycz Leśny. Pociągiem jedziemy do Lublina.

W kinie, w Lublinie – kochaj mnie
W maju, w tramwaju – kochaj mnie
Nie marudź, nie szlochaj,
ale z całej siły kochaj (Brathanki).

     Drugiego maja zwiedzamy Lublin. Poranek jest pogodny, ale zimny. Naszą trasę zaczynamy od Muzeum Wsi Lubelskiej. Na miejscu jesteśmy jeszcze przed otwarciem skansenu. Jednak nie tylko my rozpoczynamy zwiedzanie o poranku. Budynek wejściowy wzorowany jest na nieistniejącym stylowym budynku z Kazimierza Dolnego. Skansen podzielony jest na sektory odpowiadające regionom dawnego województwa lubelskiego: Wyżyna Lubelska, Roztocze, Powiśle, Podlasie i Polesie Lubelskie, Nadbuże oraz sektor dworski i miasteczkowy. Jednym z bardziej efektownych obiektów jest wiatrak. Prezentowane są różne chaty, obiekty sakralne. Zrekonstruowano także zabudowę miasteczkową. W skansenie uprawia się rośliny oraz hodowane są zwierzęta (kury, konie i inne). Następnie udajemy się do Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Jest on położony na pofałdowanym terenie. Maj to dobra pora na zwiedzanie Ogrodu – sporo roślin kwitnie o tej porze roku, tworząc piękne kwiatowe kobierce. Nam jednak najbardziej podoba się pnącze, poskręcane niczym lina, opasujące drzewo.
     Przemierzamy lubelskie ulice w drodze do centrum. Przechodzimy obok Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Zaczyna padać. Zwiedzamy cmentarz. Mijamy Plac Litewski. Teraz udajemy się do klasztoru Dominikanów. Z przewodnikiem zwiedzamy kościół, skarbiec oraz refektarz. A zatem posłuchajmy jego opowieści: „Bazylika pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika jest jednym z najstarszych lubelskich kościołów. Pierwszy kościół klasztorny był fundowany w 1253 r. Prezbiterium i nawa kryte są sklepieniem krzyżowym. W kościele znajdują liczne kaplice możnych rodów m.in. Ossolińskich, Tyszkiewiczów, Firlejów. Pochówek w kościele świadczył o zamożności rodu. Za miastem chowano chorych na choroby zakaźne, włóczęgów oraz aktorów. Tych ostatnich traktowano, jak włóczęgów, gdyż nie wiadomo kim byli ich rodzice, skąd pochodzili. A ponadto bezeceństwem było to, że młodsi chłopcy grali też role dziewczęce. Dopiero później ranga aktorstwa wzrosła, a w przedstawieniach teatrów dworskich zaczęły występować dwórki. W bazylice znajdują się dwie ambony. Nie jest jednak prawdą, że odbywały się tutaj dysputy z innowiercami, gdyż ci nie mieli wówczas prawa wstępu do kościoła katolickiego. Z jednej ambony czytano Pismo św., a z drugiej uczono modlitw, zwłaszcza różańca. Z tej ambony przeczytano tekst unii lubelskiej (podchmielona szlachta nie wiele z niego rozumiała). Jednak potem niemal cała szlachta głosowała za przyjęciem unii. Szczęśliwy z tego powodu król Zygmunt II August powrócił do kościoła i zaintonował „Te Deum”. Wtedy po raz pierwszy dominikanie pokazali publicznie relikwie Krzyża Świętego. Relikwie te trafiły do Lublina z Kijowa w wyniku konfliktu dwóch braci, pretendentów do tronu. Przegrany wyjechał z Kijowa z relikwiami. Zostawił je w Lublinie, a sam pojechał do Krakowa. W 1991 r. relikwie zostały ukradzione, za wyjątkiem małego ich fragmentu. Jednym z bardziej zasłużonych przeorów był o. Paweł Ruszel. Kiedy zniedołężniał, braciszkowie pomagali mu odprawiać Mszę św. w bocznej kaplicy, a także grali mu na małej pozytywce. Wierni zgromadzeni w kościele słyszeli muzykę, ale nie widzieli, aby ktoś grał na organach. Dlatego mówili, że jest on święty. Kiedy przeor Ruszel zmarł, młodsi braci mieli czuwać przy nim, ale posnęli. Rano nie było, ani ciała, ani trumny. Braciszkowie powiedzieli, że pobożny przeor z duszą, ciałem i trumną został wzięty do nieba. Później Rosjanie trzymali w kościele konie. Kiedy strażnik zobaczył jasną postać, to próbował do niej strzelać, ale nie trafił, mimo oddania kilku strzałów. Okazało się, że w ścianie była trumna. Wtedy wyprawiono przeorowi pogrzeb, a jego postać przestała się ukazywać W skarbcu znajdują się ornaty, księgi, krzyż. Refektarz wsparty jest jednym filarze.” W między czasie przestało padać.
     Przechodzimy przez Stary Rynek i udajemy się do mieszczącego się w Zamku Muzeum Lubelskiego. Obejrzeć w nim możemy m.in. kolekcję broni, obrazy takich malarzy jak Jan Matejko („Unia lubelska”), Olga Boznańska, Jacek Malczewski, Leon Wyczółkowski. Jednak najcenniejszym zabytkiem znajdującym się w Zamku jest kaplica Trójcy Świętej. W kaplicy w oryginalny sposób połączono sztukę Zachodu (kaplica w stylu gotyckim z II poł. XIV w.) ze sztuką Wschodu (malowidła bizantyńsko-ruskie powstały w XV w. z inicjatywy Władysława Jagiełły). W XIX w. kaplica stała się kaplicą więzienną, a bezcenne malowidła zostały zatynkowane, co być może umożliwiło ich przetrwanie do naszych czasów. W 1899 r. odkrycia fresków dokonał malarz lubelski Józef Smoliński. Później przez wiele lat prowadzono prace konserwatorskie. Wstępujemy jeszcze do archikatedry św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty. Następnie udajemy się na Majdanek, aby zwiedzić niemiecki obóz koncentracyjny.
     Trzeciego maja wędrujemy asfaltowymi drogami z Wandzina przez Kozłówkę do Lubartowa. Niestety, niemal przez cały dzień pada deszcz. Początkowa część trasy prowadzi przez Kozłowiecki Park Krajobrazowy. Majowy las, spłukany obfitym deszczem, cieszy oczy intensywną, świeżą zielenią. Jednak nieustające opady a później również wiatr, sprawiają że wędrówka szybka przestaje być przyjemna, a staje się zmaganiem z pogodą, ze zmęczeniem. Docieramy do Kozłówki. Zwiedzamy Muzeum Zamoyskich obejmujące zespół pałacowo-parkowy. Najpierw oglądamy kolekcję powozów i akcesoriów jeździeckich. Następnie udajemy się pałacu. Jest to jedna z najlepiej zachowanych rezydencji arystokratycznych. Pałac został zbudowany ok. 1742 r. w stylu barokowym dla rodziny Bielińskich. W 1799 r. stał się własnością rodziny Zamoyskich. Do tego rodu należał do 1944 r. Poznajemy drzewo genealogiczne Zamoyskich. Potem reprezentacyjną klatką udajemy się na piętro. Większość obrazy to kopie słynnych dzieł. Zwracają uwagę ozdobne ramy. Interesujące są też lampy. Pomieszczenia były wyposażone elegancko i luksusowo. Dostępne były lodówki i telefon. Czas umilano sobie słuchaniem automatycznie wygrywanej muzyki (ponad 4 tys. perforowanych kart). Bogaty był także księgozbiór. W pałacu były też łazienki. Na koniec zwiedzamy Galerię Sztuki Socrealizmu. Możemy zobaczyć tutaj wizerunki Lenina, Stalina, Bieruta i innych socjalistycznych przywódców oraz przodowników pracy. Eksponowane są obrazy, rzeźby, plakaty. Autorami dzieł są m.in. Xawery Dunikowski i Alina Szapocznikow. Nastrój do oglądania tej twórczości tworzą wyświetlane kroniki filmowe. Ruszamy w drogę do Lubartowa. W tej miejscowości znajdują się budowle z XVIII w.: pałac Sanguszków, bazylika pw. św. Anny oraz klasztor oo. kapucynów z kościołem pw. św. Wawrzyńca. W kościele tym zwraca uwagę ambona, z której wystaje ręka z krzyżem, jako symbol głoszenia Słowa Bożego.
     Wracamy do Lublina. Ostatni wieczór przed nami. Skoro Lublin, to na stole pojawia się „Lubelska”. A z jakiej okazji można się domyślić oglądając zdjęcia Wyprawy.

Adam Bastian




BOYLABS
do góry

Klub Turystów Pieszych Bąbelki powstał w 1959 roku i działa przy Gdańskim Oddziale PTTK
ul. Długa 45, 80-827 Gdańsk
e-mail: Bąbelki

© 1959-2015 KTP Bąbelki